czwartek, 10 kwietnia 2014

Znów sałatka. Tym razem z melonem, ananasem i kurczakiem


Gotowanie - chociaż może to za duże słowo, raczej po prostu robienie czegoś w kuchni, choćby kawy ze śmietanką - pomaga mi na chandry i niepokoje, kiedy już ich najgorszy moment mija. Toteż podczas gdy od prawie dwóch miesięcy czeka niedokończony wpis, który niby jest trochę o książce, a tak naprawdę tłumaczę się w nim, dlaczego wiosna budzi we mnie co najmniej tyle uczuć niespokojnych, co radosnych, leży i czeka, a ja nie umiem ruszyć z choćby najmniejszą notką, póki tamtej nie skończę - będzie sałatka. Właściwie to już jest. A tak naprawdę była, tylko zdjęcia zostały.