wtorek, 6 maja 2014

Ryżowo-owocowe curry z mlekiem kokosowym - oraz co to ma wspólnego z Neilem Gaimanem i dlaczego mam z tym autorem problem

Połączenie curry z mlekiem kokosowym okazało się być dokładnie tym, co lubię. I chociaż tego typu potrawy zwykle (przynajmniej u mnie) sfotografowane nie wyglądają jakoś nadzwyczaj apetycznie - to na pewno moje curry było o niebo lepsze niż to, które jedli bohaterowie "Nigdziebądź" Neila Gaimana. Była to potrawa aromatyczna, gorąca, sycąca i całkiem niezła, w smaku jednak o niemożliwym do rozszyfrowania składzie. I może tak było lepiej. Kawałek mięska? Szczur? kot? Oj, żeby tylko!