środa, 12 listopada 2014

W dalszą drogę, tylko dokąd

Kiedy zakładałam tego bloga, nie wiązałam z nim żadnych konkretnych planów i nadziei. Zakładałam jednak, że może coś się z tego urodzi. I chyba gdzieś tam, powoli, dojrzewają mi w głowie różne pomysły. Co ciekawe, trafiłam na ciekawe wpisy i wspaniałych ludzi zajmujących się dziedzinami zupełnie innymi niż te, którymi tutaj się dzielę. A zastój, który możecie obserwować od tygodni, wynika stąd, że chyba potrzebuję inaczej zorganizować swoją wirtualną przestrzeń. I nie wiem jeszcze do końca jak.
Nie wiem jeszcze czy powinnam, ani czy się odważę. Jednak gdzieś tam siedzą mi w głowie rzeczy bardziej osobiste. Mieszanka przemyśleń, obserwacji świata i kreacji artystycznej. No dobrze, to ostatnie brzmi nie do końca tak, jak chciałam, ale z istniejących określeń jest najbliższe - choć i tak dosyć dalekie - temu, co mam na myśli. Napisany tak spontaniczne, z potrzeby serca tekst o dniu introwertyka odsłaniał się lepiej niż wszystko inne. A przy tym jakoś przeżyłam fakt, że mogło go przeczytać paru znajomych. I teraz gdzieś z tyłu głowy cały czas mam inne tego rodzaju. Na pewno byłoby raczej optymistycznie, ale też pewnie dosyć melancholijnie. Gdybym rzeczywiście miała jakoś ułożyć w zdania to, co gdzieś tam miewam pod czaszką i na końcu języka - na pewno w jakimś innymi miejscu. Wiecie, czasem trzeba zacząć od nowa. Wtedy chyba zostawiłabym tutaj (albo i gdzieś przeniosła) książki, a gotowanie wyrzuciła na jakiś zbiorczy portal. Albo może wszystko zaczęłabym pisać jeszcze raz razem, ale w nieco innym tonie, innym rytmem. Nie wiem. Na razie przestał mi pasować taki tematyczny rozrzut. Z drugiej strony nie wiem, czy chciałoby mi się prowadzić dwa, czy trzy blogi.
Muszę się zastanowić, jak to wszystko zrobić. Zaglądajcie, czekajcie, jak już coś się wyklaruję, to dam znać. Tymczasem możecie zostawić swoje zdanie, jak najchętniej byście to wszystko widzieli. 

5 komentarzy:

  1. Wspieram Ciebie i zmiany w każdej formie, dlatego jeśli przeniesiesz się na inny adres na pewno będę zaglądać i czytać. Jeśli czujesz się na tym blogu niewygodnie, nie do końca Ci wszystko pasuje (nawet jeśli nie wiesz jeszcze co), to przenieś się. Moim zdaniem nie ma powodu żeby chodzić w źle skrojonym ubraniu. Chyba najważniejsze w blogowaniu jest to żeby stworzyć miejsce, które nam samym odpowiada.
    Bardzo chętnie poczytałabym więcej, zarówno osobistych, jak i w ogóle jakichkolwiek Twoich wpisów.
    Sama próbuję przekonać się do tego żeby odsłonić bloga znajomym, więc znam ten hmm... dysonans. Co do prowadzenia dwóch blogów na raz. Mnie nie wychodzi. Wciąż staram się ciągnąć dwie sroki za ogon (i chyba na razie tak zostanie), ale mnie taki układ sprawia sporo problemów, bo siłą rzeczy zaniedbuje się jedno na korzyść drugiego. Czekam na wieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiedziałam, że Ty zrozumiesz. :) Akurat tak jak teraz masz dwa blogi, to podział sensowny, bo Zashevka to jednak rzecz niemal specjalistyczna. Może zrobię książkowy osobno, ale podlinkowany tak, jakby był zakładką, czy kategorią wpisów? Jakaś opcja to jest.

      Usuń
  2. Droga Pani od Kotów, jeśli znajdzie już pani rozwiązanie, to koniecznie, ale koniecznie proszę dać znać. Podlinkowanie chyba nie jest złe. Czekam na te "nowe" i pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogarnięcie tego zajmuje mi więcej czasu, niż myślałam. Po części przez szukanie pracy (ale o tym już blogi były i są, błyskotliwe i z rozmaitymi doświadczeniami), po części - tyle różnych rzeczy do napisania krąży mi po głowie, że nie chcą się poukładać. Jeszcze. Tak więc wszelkie sugestie w cenie, choć nie obiecuję, że wykorzystam. :)

      Usuń
  3. Ja wolę blogi monotematyczne. Sama zastanawiam się nad kolejnym - fotograficznym. Ale rozum iem Twoje rozterki. Myślę, że na każdego blogera przychodzi taki czas "rozmyślań", co dalej. Życzę powodzenia :)

    OdpowiedzUsuń